Walka o siebie.

Kompleksy to wy? Oczywiście, że to wy. Przyplątałyście się do mnie jeszcze w ciąży a teraz planujecie zostać. Daremne okazały się moje prób...

Kompleksy to wy? Oczywiście, że to wy. Przyplątałyście się do mnie jeszcze w ciąży a teraz planujecie zostać. Daremne okazały się moje próby wytłumaczenia sobie, że przecież jestem w ciąży/dopiero co byłam w ciąży. Na nic zdały się zapewnienia K. że wyglądam pięknie, że przecież jak tylko będę mogła ćwiczyć (przez kilka miesięcy musiałam wstrzymać się od aktywności fizycznej ze względu na cesarskie cięcie), wrócę do stanu sprzed ciąży i zaraz poczuje się lepiej. My kobiety lubimy się biczować, dobijać....

Moje złe samopoczucie wracało i znikało na zmianę. Raz było lepiej, poznawałam się w lustrze, a raz gorzej, znowu odbicie dobitnie przypominało mi, jak bardzo moje ciało różni się od tego do czego przywykłam. W głowie żegnałam się ze wszystkimi ulubionymi spodniami, których nie zdążyłam znosić, a zakupiłam na chwilę przez poznaniem dobrej nowiny. Nie ma co ukrywać, nabawiłam się kompleksów nie na żarty. I było mi z tym źle, bardzo źle.
Kiedy zdecydowałam się wrócić do ćwiczeń, poczułam, że jeszcze nie wszystko stracone. Poczułam, że jeszcze mogę odzyskać poczucie własnej wartości i czuć się naprawdę dobrze we własnej skórze. Jako, że siostra K. jest trenerem personalnym, zna się świetnie na tym co robi, zwróciłam się do niej z prośbą o pomoc w opracowaniu odpowiedniej diety i ćwiczeń. Wiem jak chce wyglądać na wakacjach i do tego zmierzam. Kluczem jest plan realny do wykonania. Realne efekty. Nie spodziewam się, że będę wyglądać jak Miss Świata w 2 miesiące, ale wystarczająco dobrze, żeby czuć się komfortowo w stroju kąpielowym. I tu kolejny dylemat. Strój jedno czy dwuczęściowy? Boże... Jednoczęściowy to niby się kojarzy ze starszą Panią, ale czy to źle ze mi się podobają? Oczywiście nie wszystkie, ale niektóre są naprawdę obłędne, zakrywają co jest do zakrycia a uwydatniają to czym jeszcze mogę się pochwalić:) A jednak dwuczęściowy to taki klasyk, nie jest ze mną aż tak źle. Nie potrafię zdecydować i kupuje 3, każdy inny i o dziwo, w każdym z nich czuje się naprawdę świetnie. Dobry krój i życie staje się piękniejsze. Z każdym tygodniem z nadzieją chwytam za miarkę i celebruje znikające centymetry. Dzisiaj mam dobry dzień, jutro pewnie znowu zajadę biednego K opowiadaniami o tym jak źle wyglądam, naprawdę! Ta skóra taka bleee, boże. Paradoksalnie, wszystkie "złe" rzeczy jakie dotknęły moje ciało, wydarzyły się po ciąży. Po gwałtownym spadku wagi a nie przyroście. Dlatego uczulam Was przyszłe mamy, jeszcze po porodzie nie odkładajcie magicznych kremów na rozstępy, przydadzą się. 
Jak sobie radzić w te gorsze dni? Ja staram się robić to co sprawia mi radość, maluje się. Wyciągnięte dresy z kolanami na piszczelach są ok, ale nie codziennie. Niedbały outfit, fryzura, to wszystko tylko pogłębia depresję. O ile przyjemniej patrzy się na własne odbicie, kiedy wygląda się przynajmniej przyzwoicie:) Makijaż pozwala mi zapomnieć o nieco luźnej skórze na brzuchu, bo skupiam się na tym, jak pięknie mi dzisiaj wyszło oko. Ot taki banał, ale skuteczny. Fakt, że mogę wejść w jeansy sprzed ciąży też jest pomocny, nie będę kłamać, dlatego ruch, ruch i jeszcze raz ruch, plus zdrowe jedzenie. Na jakiś czas zapominam o cukrze, choć przez jakiś czułam się jak na detoxie. Nie jest łatwo trzymać się takiej rutyny, czasami nie mam siły, ochoty, zwyczajnie mi się nie chce po całym dniu, ale grunt to się nie poddawać i tego będę się trzymać. Nawet jeśli się zdarzy gorszy dzień, nie zrezygnuje. Mam Jasia ale i mam siebie, o tym nie wolno nam mamom zapominać pod żadnym pozorem, toż to droga do samozniszczenia w gąszczu kompleksów i niezadowoleniu z życia, nigdy! Wakacje, nadchodzę, nieidealna ja!
A.




You Might Also Like

1 komentarze

  1. Ja kupilam stroj jednoczesciowy, bo moje cialo tez juz nie jest takie jakie sprzed ciazy I pewnie juz nie wroci. Kupilam z MarksandSpencer taki, ktory kamufluje faldki na brzuchu I ladnie podkresla piersi.
    Czulam sie w nim atrakcyjnie dopoki nie pojechalismy na plaze w Portugalii. Bikini odkrywajace pol dupy, piersi duze, jedrne, zadbane , brazowe cialo, niektore panie odkrywaly jeszcze wiecej..I nagle poczulam sie malutka, a rzadko sie to zdarza, bo raczej wiekszy kompleksow nie mam... wierz mi, ze jako jedyna mialam jednoczesciowy stroj. W Irlandii moze bym czula sie piekna, w Portugalii na plazy czulam sie zle... :-(

    OdpowiedzUsuń

Flickr Images